Zabytek miesiąca – listopad 2019

Dzięki temu, że w sierpniu zrealizowaliśmy na zamku obóz dla wolontariuszy, podczas którego zinwentaryzowaliśmy detale architektoniczne z zamku, możemy Wam dziś zaprezentować – jako zabytek miesiąca – wyjątkowe gotyckie obramienie okienne.

Przedstawione powyżej zestawienie XIV-wiecznego ostrołucznego biforium zestawione jest z fragmentów obramieni dwóch różnych otworów. W ostrołukach mają one trójlistne zwieńczenia, widoczny jest brak wrębów na stolarkę oraz ślady po metalowym pręcie usztywniającym środkowy słupek. Czytelna jest także szeroka wnęka na okiennicę obejmująca całe biforium.

Jak mogło wyglądać takie okno?

XIV-wieczne biforium – rekonstrukcja (oprac. Paweł Rajski).

Zabytek miesiąca – październik 2019

Wiele zabytków archeologicznych, pozyskanych podczas badań archeologicznych zamku znamy z publikacji albo mieliśmy okazję widzieć je podczas prowadzonych na zamku prac.

Nowożytny amulet cynowo-ołowiany (fot. Jerzy Piekalski).

Podczas badań prowadzonych w 2010 roku odkryto ciekawy zabytek (który zinterpretowano jako cynowo-ołowiany amulet) w postaci krążka o średnicy niecałych 5 cm. Udało się odczytać na nim inskrypcję o treści „DEN ALLES DAS WIR HASN SIT
GOTS” („wszystko, czego nienawidzimy, jest bezbożne”).

Trudno jednoznacznie określić z czym dokładnie należy go wiązać. Być może był to popularny w okresie nowożytnym amulet związany z pobożnością protestancką

Mamy nadzieję, że będzie w przyszłości możliwe stworzenie na zamku wystawy, na której zaprezentowane będą odnalezione na nim zabytki.

Zabytek miesiąca – wrzesień 2019

W tym miesiącu chcielibyśmy odnieść się do nieco zagadkowych zabytków, które nie zostały znalezione na naszym zamku, ale jak najbardziej mogą być z nim związane.

Otóż bardzo prawdopodobne jest, że we Wleniu w pierwszych dekadach XIV wieku bite były przez Jakuba z Wichowa monety (kwartniki). W ostatnich latach te bardzo rzadkie monety pojawiały się kilkukrotnie na aukcjach numizmatycznych i wiązane były właśnie z mennicą we Wleniu.

Przedstawiamy Wam ich wygląd:

na podstawie ofert na wcn.pl

Kwartnik był srebrną monetą bitą na Śląsku od końca XIII w.) na Śląsku. Był monetarnym odpowiednikiem kwarty, która stanowiła 1/4 skojca, czyli 1/96 grzywny. Wart był 1/2 grosza.

Zabytek miesiąca – sierpień 2019

I znów wracamy na sam zamek i do zabytków pozyskanych w toku badań archeologicznych. Ale i do tematu ogrzewania. Jednym z pierwszych wpisów był ten poświęcony dawnemu ogrzewaniu. Zaprezentowany został system ogrzewania hypokaustycznego.

Tym razem przejdźmy do sposobu ogrzewania, który na pewno był już obecny na Śląsku w wieku XIV – do pieców kaflowych. Podczas badań archeologicznych zamku odkrytych zostało wiele fragmentów kafli, z których wiele udało się skleić z licznych fragmentów, aby pokazać ich dawne piękno.

Kafel ze sceną polowania (zbiory OKSiT Wleń).

Za jeden z ciekawszych należy uznać renesansowy kafel fryzowy polewany zieloną glazurą z przedstawieniem polowania. Pierwotnie znajdował się on albo w miejscu przejścia dolnej skrzyni paleniskowej w nadstawę pieca, albo we fryzie tej nadstawy.

Wyjątkowe w przedstawionym kaflu jest także to, że podczas badań pobliskiej wieży książęcej w Siedlęcinie odkryto fragmenty kafla wykonanego przy użyciu tej samej matrycy, co nasz kafel wleński.

Wleński kafel ze sceną polowania oglądać można go na wystawie w OKSiT we Wleniu.

Zabytek miesiąca – lipiec 2019

W tym miesiącu ponownie pragniemy „wyprowadzić” Was poza sam zamek.

Jeśli zdobywacie zamek od strony miasteczka Wleń i wspinacie się na Górę Zamkową zielonym Szlakiem Zamków Piastowskich, to zachęcamy Was do krótkiego odpoczynku przy kamiennym krzyżu pojednania (zwanym także pokutnym).

W średniowieczu na Śląsku funkcjonowało prawo zwyczajowe, które pozwalało uniknąć kary śmierci za – co ważne – przypadkowe zabójstwo. Sprawca zbrodni i jego rodzina zobowiązani byli do zapłaty odszkodowania rodzinie ofiary – tzw. główszczyzny.

Oprócz tego musiał często ponieść dodatkowe koszty – lekarza, pogrzebu, sądu. Dodatkowo łożyć na utrzymanie nieletnich dzieci ofiary oraz fundować msze i nabożeństwa za dusze ofiary.

Według znawców tematu na krzyżach przedstawiane były narzędzia zbrodni – w tym wypadku siekiera i sztylet (jest to jedyny krzyż pojednania w Polsce z podwójnym narzędziem zbrodni przedstawionym w postaci reliefu wypukłego).

W tym wypadku jedno z przedstawień narzędzi zbrodni – sztylet w typie basilard – pozwala określi czas powstania krzyża na 2. poł. XIV w. – 1. poł. XV w.

Według legendy krzyż został postawiony w 1362 roku po zabójstwie dokonanym na jednym bracie przez drugiego.

Zabytek miesiąca – czerwiec 2019

Jako że od początku tego roku staramy się – w ramach cyklu „Zabytek miesiąca” – przekazywać informacje o kolejnych budowlach powstających na wleńskim zamku, dziś chcemy opowiedzieć Wam o zapewne najbardziej reprezentacyjnym obiekcie na zamku – gotyckim domu mieszkalnym.

Zbudowany został jeszcze w XIV wieku. Najniższą – częściowo zagłębioną – kondygnację zajmowały piwnice (dziś od strony dziedzińca możemy dostrzec jakby dwa korytarzyki, które pokazują, gdzie zlokalizowane były zejścia do nich). Wyżej – jak w podobnych domach zamkowych na innych dolnośląskich zamkach – zlokalizowane były pomieszczenia mieszkalne i reprezentacyjne.

W XVI wieku budynek został zmodernizowany, do pomieszczeń na piętrze wodociągiem doprowadzono wodę. Prawdopodobniej to właśnie w obrębie tego budynku w tym samym stuleciu powstała także niewielka wieżyczka z zegarem o 24-godzinnym cyferblacie.

Zabytek miesiąca – maj 2019

W ramach naszych comiesięcznyc informacji o obiektach wchodzących w skład wleńskiego zamku, dziś chcielibyśmy napisać co nieco na temat wczesnogotyckiej wieży.

Stała ona w północno-wschodnim narożniku górnego zamku, przy bramce prowadzącej do jego wnętrza (o samym wejściu więcej napiszemy następnym razem). Zbudowana została pod koniec XIII lub na początku XIV wieku i najpewniej pełniła funkcje mieszkalne. Na jej wyższych kondygnacjach znajdowały się bardziej reprezentacyjne pomieszczenia, z którymi być może należy wiązać elementy wczesnogotyckiej kamieniarki okiennej (odkrytej podczas badań zamku oraz prowadzonych na nim prac zabezpieczających).

Według opinii części badaczy, wieża ta była pierwszym obiektem związanym z wczesnogotycką rozbudową zamku. Na początku XIV wieku (oprócz bohaterki dzisiejszego wpisu) w skład zabudowy górnego zamku wchodziły (ukazane na ilustracji): „romański dom”, sześcioboczna wieża bergfriedowa oraz kaplica (pisaliśmy o nich we wcześniejszych postach). Całość otoczona była murowanym obwodem obronnym.

Zabytek miesiąca – kwiecień 2019

Pora na kolejne informacje na temat obiektów, które znajdują się na naszym zamku. Jednym z najstarszych z nich jest dawna kaplica zamkowa, która stanowiła prywatne miejsce modlitwy właścicieli zamku i ich najbliższego otoczenia. Zapewne to w tej właśnie w niej modliła się św. Jadwiga podczas jej pobytów na wleńskim zamku.

W obrębie najwcześniejszych śląskich założeń zamkowych (prócz zamku Lenno także np. na zamku w Legnicy oraz na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu) wyróżnić można zarówno reprezentacyjne budynki mieszkalne jak i towarzyszące im kaplice. Tradycja ta obecna jest w budownictwie rezydencjonalno-obronnym Europy już od czasów karolińskich (wzorcem dla całej Europy był Pfalz Karola Wielkiego w Akwizgranie oraz jego aula i capella).

W skład romańskiej kaplicy na zamku Lenno wchodziła nieduża kwadratowa nawa, małe prezbiterium oraz niewielka półkolista absyda. W okresie nowożytnym dawna kaplica została przebudowana i stała się jednym z elementów zachodniego domu zamkowego. Wyburzono wtedy absydę a nawę i prezbiterium przebudowano w jedno prostokątne pomieszczenie, które nakryto kamienną kolebką.

Mury wleńskiej kaplicy zamkowej wzniesione były z kamienia łamanego a zewnętrzne narożniki nawy i prezbiterium wymurowano z lepiej opracowanych ciosów piaskowcowych (widocznych do dziś). Po badaniach archeologicznych uczytelniony został także fundament absydy kaplicy. Od strony północnej (od tzw. „domu romańskiego”) możemy dostrzec zamurowane pierwotne wejście do wnętrza wleńskiej kaplicy zamkowej.

Zabytek miesiąca – marzec 2019

W ubiegłym miesiącu (zabytek miesiąca – luty 2019) opowiadaliśmy w tym miejscu o stojącej do dziś na zamku cylindrycznej wieży bergfriedowej (tzw. stołpie, wieży ostatecznej obrony). Wspominaliśmy wtedy, że nie była to pierwsza wieża tego typu na naszym zamku.
Na niniejszym zestawieniu staraliśmy się uwypuklić, gdzie znajdują się do dziś pozostałości tej starszej (oznaczone czerwonymi strzałkami). Jednym bowiem z trzech najstarszych budowli na wleńskim zamku – obok tzw. „domu romańskiego” i kaplicy – była sześcioboczna wieża obronna. To najstarsza kamienna wieża tego typu na Śląsku (z podobnego okresu pochodzą zapewne dwie ceglane romańskie wieże zamku w Legnicy). Przypominamy, że wieże tego typu w mniejszym stopniu służyły codziennemu zamieszkiwaniu (tę funkcję pełniły już wtedy budowle mieszkalne – wieże lub tzw. domy zamkowe). Bergfried/stołp stanowił zaś miejsce schronienia w przypadku ataku i próby zdobycia zamku.

Zabytek miesiąca – luty 2019

Dziś chcielibyśmy porozmawiać trochę o zamkowej terminologii. Często jesteśmy pytani, dlaczego nazywamy wieżę górującą dziś nad wleńskim zamkiem – bergfriedem. Otóż nazwa ta funkcjonuje we współczesnej terminologii naukowej jako określenie wieży ostatecznej obrony – wieży, która nie była zamieszkiwana stale a jedynie służyła jako schronienie dla pana lub zarządcy zamku, jego rodziny i najbliższego otoczenia w przypadku zagrożenia. Wieże tego typu najczęściej miały wejścia usytuowane od strony dziedzińca i umieszczone wysoko ponad jego poziomem. Prowadziły do nich schody lub pomosty o konstrukcji drewnianej, dzięki czemu można było je szybko zniszczyć i odciąć dostęp do takiej wieży próbującym zdobyć zamek.

Gotycka wieża bergfriedowa na zamku Wleń.

Dziś nad ruinami zamku Wleń góruje cylindryczna (zbudowana na planie koła) wieża bergfriedowa (co ciekawe – już druga w jego historii). Czynne współcześnie wejście do niej zostało wybite na poziomie dziedzińca, ale pierwotne znajdowało się dużo wyżej – mniej więcej w tym miejscu, w którym dziś widoczny jest duży otwór „okienny”. Owo pierwotne wejście prowadziło do pomieszczenia – schronienia – z którego można było dostać się na położoną powyżej platformę z najprawdopodobniej spiczastym stożkowatym dachem oraz obiegającym go chodnikiem chronionym krenelażem. Na wleńskim zamku chodnik taki musiał służyć do aktywnej obrony – umożliwiał obrońcom ostrzał oblegających zamek (przy użyciu kuszy a później także wczesnej broni palnej). Prawdopodobne jest także to, że pomiędzy pomieszczeniem schronienia a dachem z chodnikiem istniała jeszcze kolejna kondygnacja.

Cylindryczna wieża bergfriedowa na zamku Lenno w fazie późnogotyckiej. Oprac. Paweł Rajski,

Bergfriedy (nazywane w naszej części Europy – coraz rzadziej – również stołpami) zdecydowanie różnią się od donżonów, których najwspanialszym przykładem na Śląsku jest wieża książęca w pobliskkim Siedlęcinie. Wieże donżonowe wznoszono najczęściej na planie prostokąta i w skrócie można nazwać je obiektami mieszkalno-obronnymi. Te funkcje (a także reprezentacyjna, a często i gospodarcza) realizowane były w obrębie jednego budynku. Uważa się, że bergfriedy wyodrębniły się z donżonów w momencie, kiedy celom mieszkalnym i reprezentacyjnym zaczął służyć oddzielny budynek – najczęściej tzw. dom zamkowy – a wieży pozostała funkcja obrony (ostatecznej).